Nie porzucam.

Porzuciliście kiedyś coś lub kogoś? Tak bez ostrzeżenia obróciliście się w drugą stronę udając, że nic się nie stało? Przyjaciel, pasja, marzenie, dziecko, rodzic, obietnica. Niby porzucone i puszczone w niepamięć, a ciągle wraca.

Zauważyliście, że po fali altruizmu nastała era na zdrowy egoizm? Mamy się troszczyć o swoje potrzeby, o swój rozwój, o komfort psychiczny. Przez moją zupę przewija się tekst w stylu

„miej odwagę porzucić to co sprawia, ze jesteś nieszczęśliwy”.

W mojej szafie spoczywa bluzka, która krzyczy „whatever makes you feel bad, leave it!!!”. Hmm, brzmi uczciwie. Może to całkiem fajna filozofia?

No to porzucamy.

Zaczynamy robić porządek w swoim życiu. Wyrzucamy do kosza męczące znajomości, niewygodne wspomnienia. Przekładamy na wieczne później złożone obietnice. Zmieniamy priorytety na wygodniejsze i uelastyczniamy światopogląd.

I nagle orientujemy się, że wyrzuciliśmy wszystko co było wartościowe. Oczywiście – nasze życie stało się prostsze, ale za jaką cenę? Wyjałowione do granic możliwości opiera się teraz na płytkich przyjemnych znajomościach i niewymagających wysiłku zajęciach. Jesteśmy jendak WOLNI od stresu, zobowiązań i obietnic. ( Wolność – kolejna utopia…)

Bumerang

Wolność ta jednak jest ułudą. Wmówiliśmy sobie, własnie takie życie nam się należy. Że nie mamy powodów, żeby mieć wyrzuty sumienia. Aż wreszcie coś zaczyna się psuć. Zaczyna dziać się źle. Nasza wolna od zmartwień, sterylna przestrzeń zaczyna nas przytłaczać. Czujemy się jak schizofrenicy, którzy nie czują się bezpiecznie we własnym domu, bo ściany ich pokoju niebezpiecznie zbliżają się do siebie.

I przypominamy sobie o wszystkim co porzuciliśmy. Wspominamy to co kiedyś było dla nas ważne. Możemy spróbować stłumić to w sobie, wyprawić pogrzeb, poklepać świeżą mogiłę i odwrócić od niej wzrok. Ale w końcu spojrzymy na nią ponownie i stwierdzamy, że mimo, że może ta przyjaźń była trudna to napawała nas niesamowitymi pokładami energii. Związek, który tak bardzo nas ograniczał dawał jednocześnie tak wiele ciepła i bezpieczeństwa. Zarzucona pasja, która wymagała reorganizacji dnia i być może dużych nakładów finansowych była jedyną odskocznia od rutyny. Porzuciliśmy to wszystko, bo było niewygodne. Bo wymagało od nas poświęcenia. Teraz już to wiemy. Szkoda, że tak późno.

Co teraz?

Teraz jedyne co możemy zrobić to powrócić po to co porzucone i spróbować to odzyskać, albo wyciągnąć wnioski i zbudować wszystko od nowa. Bo niektóre porzucenia są nieodwracalne i niemożliwe do odzyskania. Szczególnie jeśli mówimy o relacji z drugim człowiekiem. Porzucając drugiego człowieka on porzuca zaufanie, którym Ciebie darzył. Nie masz prawa mieć mu tego za złe. Nie masz prawa wpychać mu go na siłę z powrotem.

 

To co wartościowe wymaga nieraz ogromnego poświęcenia, pokory i cierpliwości. Miej jednak odwagę o to walczyć i nie wierz w usłane różami życie, w którym wszystko przychodzi samo.

Koniec końców lepiej docenić każdy wysiłek i jego efekty, niż żałować, że się poddaliśmy.  Teraz już to wiem.

No to co, walczymy? 

EWaMalik as plama  as plamablack

Swoją drogą popieram zdrowy egoizm. Z naciskiem na zdrowy i przekształcając nieco definicję egoizmu.

Ale o tym innym razem.

fot.: http://unsplash.com/
Reklamy

2 comments

  1. W sumie nie ma co komentować, bo wszystko napisałaś. Najbardziej w ludziach (niektórych) irytuje mnie chyba ich głupota i łatwość pstryknięcia palcami. Tutaj odnoszę ten gest do łatwości w porzucaniu właśnie znajomości. Zmieniasz szkołę albo pracę i nagle nikomu się nie chce utrzymywać kontaktu. A potem, gdy czegoś potrzebuje, odpowiada Ci coś w stylu „przecież wysłałem życzenia świąteczne”. Fajnie, że najczęściej piszą tylko „Wesołych”, bo „Świąt” to już im się nie chce napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s